ŚWIATOWY DZIEŃ SPRZECIWU WOBEC BICIA DZIECI

 

30 Kwietnia, nie obchodzimy go tak hucznie jak Dnia zakochanych czy imienin Andrzeja – może z czasem coś się zmieni. Wiecie, że w Polsce nie wolno bić dzieci? Ba! Nie tylko bić, ale wedle zapisu w Ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym osoby wykonujące władzę rodzicielską oraz sprawujące opiekę lub pieczę nad małoletnim mają całkowity zakaz stosowania kar cielesnych.

Na przełomie maja i czerwca 2013 roku Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zainicjował kampanię społeczną „Reaguj. Masz prawo”, (…).  Kampania ma na celu stworzenie koalicji przeciwko przemocy wobec dzieci – (…) Musimy przyjąć raz na zawsze prawdę, że dziecko nie jest niczyją własnością, należy zawsze taktować je podmiotowo. Od 1 sierpnia 2010 roku w Polsce obowiązuje całkowity zakaz bicia dzieci, trzeba o tym pamiętać i przestrzegać tego ważnego prawa dzieci – Marek Michalak.

Co mówi kodeks o karach?

Odpowiedzialność karną określają przepisy art. 157 § 1, 2 i 4 Kodeksu karnego:

Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

4. Ściganie przestępstwa określonego w § 2 lub 3, jeżeli naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia nie trwał dłużej niż 7 dni, odbywa się z oskarżenia prywatnego, chyba że pokrzywdzonym jest osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą.

Zachęcam do zapoznania się z materiałami RADY EUROPY

Czym jest kara cielesna?

Komitet Praw Dziecka (ang. CRC), organ monitorujący Konwencji o prawach dziecka Organizacji Narodów Zjednoczonych (ang. UNCRC) definiuje cielesne bądź fizyczne karanie, jako:

każde karanie, w którym została użyta siła fizyczna i które było zamierzone, by spowodować pewien stopień bólu i dolegliwości, bez względu na to, jak byłoby ono lekkie. Większość polega na biciu dzieci ręką („dawaniu klapsów”, „policzkowaniu”, „dawaniu w skórę”), bądź przy użyciu narzędzia – bata, pałki, paska, buta, drewnianej łyżki, itp. Może jednak polegać też np. na kopaniu, potrząsaniu bądź rzucaniu dziećmi, drapaniu, szczypaniu, gryzieniu, ciągnięciu za włosy czy za uszy, zmuszaniu dzieci do stania w niewygodnych pozycjach, przypalaniu, powodowaniu oparzeń czy zmuszaniu do połykania (np. mycie dziecku ust mydłem, czy zmuszanie go do połykania ostrych przypraw). W opinii Komitetu karanie cielesne jest bezwzględnie poniżające. Ponadto istnieją również inne, niefizyczne formy karania, które są również okrutne i poniżające, a zatem niezgodne z Konwencją. Obejmują na przykład karanie, które polega na umniejszaniu znaczenia dziecka, poniżaniu, oczernianiu, obwinianiu, straszeniu czy ośmieszaniu dziecka.

Jeśli nadal nie jesteście pewni czym jest przemoc, to min:

Szarpanie – to przemoc

Wyzywanie – to przemoc

Ośmieszanie –  to przemoc

Poniżanie – to przemoc

Zmuszanie do jedzenia na siłę – to przemoc

Stanie w kącie na jednej nodze – to przemoc

Klęczenie na grochu – to przemoc

Fakt, że pradziadek znał smak pasa i wyrósł na ludzi to żaden argument a stek bzdur. Dzieci to nie prawie ludzie, których można traktować jak głupszych dorosłych. To przyszli naukowcy, lekarze, matki i ojcowie. To oni będą tworzyć nasz świat. Bez względu czy masz dzieci, czy nie, czy  nawet ich nie planujesz – to bez znaczenia, REAGUJ. Nie bądź bierny/a na krzywdę dziecka. Nie odwracaj głowy gdy na ulicy widzisz bite i szarpane dziecko. Nie zakładaj słuchawek na uszy gdy obok siedzi dorosły, który wyzywa i poniża dziecko. Nie zamykaj okna w domu żeby nie słyszeć jak dziecko sąsiada prosi żeby go nie bić. BIERNOŚĆ również krzywdzi.

„Dziecko jest pergaminem szczelnie zapisanym drobnymi hieroglifami, których część tylko zdołasz odczytać, a niektóre potrafisz wytrzeć lub tylko zakreślić i własną zapełnisz treścią.”

                                                                                                               – Janusz Korczak

 Czemu dzieci nie wolno bić?! Przede wszystkim dlatego, że to boli. To chyba najprostsza odpowiedź. Jeżeli jestem w mięsnym i czyham w ukryciu jako 7 w kolejce na zacne żeberko ale pani przede mną je kupuje – nie ściągam buta i jej nie okładam, nie mówię do niej, że jest beznadziejna. Nie robię tego nawet jeżeli miałam strasznie paskudny dzień, nie spałam w nocy, a szef zmieszał mnie z błotem i mam ochotę zabić cały świat. Nie robię tego.

Gdy jestem w restauracji ze znajomymi, a koleżanka Hanka łokciem strąca kieliszek wina i rozlewa wszystko na biały obrus, kelner podchodzi i kręci nosem – czy wstaje i zaczynam wyzywać koleżankę od debili, tumanów, nieudaczników? Nie. A gdy zrobi to dziecko? – czy wtedy mamy jakieś wyższe prawo żeby je poniżyć, zganić, skarcić za bycie fajtłapą? Nie.

Czemu warto NIE BIĆ dzieci i NIE STOSOWAĆ wobec nich przemocy

Przemoc wyzwala stres. Stres zabija neurony. Mózg zmienia swoja strukturę.

„Jak opisują badacze w najnowszym numerze specjalistycznego „American Journal of Psychiatry”, u osób maltretowanych w dzieciństwie zanikają niektóre obszary mózgu. Badania skanerem wykazały, że jest mniej istoty szarej – budulca kory mózgowej – i to w rejonach kluczowych dla procesu myślenia, odpowiadających za przetwarzanie informacji.(…) mózgi dzieci bitych do złudzenia przypominają mózgi weteranów wojennych cierpiących na zespół stresu pourazowego. Naukowcy dostrzegli na obrazach z fMRI chorobliwie wysoką aktywność w rejonach zawiadujących odpowiedzią na stres – pojawiała się ona natychmiast, kiedy tylko naukowcy pokazali dzieciom zdjęcia osób, na których twarzach widać było złość czy gniew. ” (Newsweek)

 Jeśli chcesz wychować mądre, pewne siebie dziecko, które w przyszłości będzie wartościowym dorosłym, asertywnym, empatycznym, inteligentnym – nie bij. Nie krzywdź. Nie poniżaj. Jeżeli jesteś świadkiem stosowania przemocy wobec dziecka – REAGUJ. Nie bądź bierny.

 

WYKORZYSTANE MATERIAŁY

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kara_cielesna

https://rm.coe.int/CoERMPublicCommonSearchServices/DisplayDCTMContent?documentId=090000168046d0a8

http://www.dziecinstwobezprzemocy.pl/strona.php?p=7

http://brpd.gov.pl/aktualnosci/swiatowy-dzien-sprzeciwu-wobec-bicia-dzieci-1

http://www.newsweek.pl/nauka/bicie-dzieci-skutki-przemocy-wobec-dzieci-uszkodzenia-mozgu-newsweek,artykuly,342555,1.html

 

 

 

Reklamy

RODZICIELSTWO BLISKOŚCI I KARMIENIE BUTELKĄ

Dziś wsadzam kij w mrowisko

Z pośród wielu filozofii związanych z wychowaniem, RODZICIELSTWO BLISKOŚCI  jest mi najbliższe. Nie jestem fanatykiem tego tematu jedynie skrytym amatorem. Temat jest dość rozległy, jednak na każdym forum, w każdej grupie i na każdym wpisie na blogu związanym z RB możemy przeczytać, że podwaliną, kamieniem węgielnym i głównym filarem RB jest KARMIENIE PIERSIĄ, bez tego ani rusz. Z wielką nostalgią, zazdrością i wzruszeniem oglądam wszystkie zdjęcia mam karmiących – na kwiecistej łące, na puszystym kocyku, na miękkiej kanapie przy kominku. My „mamy” wiemy, że karmienie tak nie wygląda, to nie sielanka, czasami jest ból, łzy, chwile rezygnacji, gorączka, zastoje, nie każdemu udaję się karmić piersią. I co wtedy? Czy jeżeli nie karmię piersią nie mogę już być w bliskiej relacji?

NIE KARMIĘ PIERSIĄ.

Przez kilka miesięcy KARMIŁAM INACZEJ (kpi) jednak to zadanie mnie przerosło i zrezygnowałam, wielkie chapeau bas dla wszystkim mam, które swoją przygodę z laktatorem  kontynuują przez kilka lat – nie mam pojęcia skąd bierzecie na to siłę dziewczyny. Ja wymiękłam.

W kontaktach codziennych staram się być blisko z córkami.  Razem się kąpiemy, razem śpimy, razem spędzamy całe dnie, nosimy się , tulimy, traktujemy z szacunkiem, słuchamy swoich potrzeb, wyrażamy emocje i mówimy o uczuciach. Tylko to jedno robimy inaczej – nie karmimy się.

Karmienie BUTELKĄ nie stanowi przeszkody w budowaniu bliskiej relacji z dzieckiem.  Nie jestem zwolennikiem sztucznego karmienia, nie promuję mleka modyfikowanego i nie neguję zasadności i bezkonkurencyjnej przewagi karmienia piersią nad karmieniem mlekiem modyfikowanym. Nie ma substytutu kobiecego mleka. Żadna mieszanka go nie zastąpi.

CZY KARMIĄC BUTELKĄ MOŻNA BUDOWAĆ BLISKA RELACJĘ?

Można. Ja się staram karmić w pozycjach w jakich karmiłabym piersią. Jeżeli mam taką możliwość kładę się z córką do łóżka na karmienie, w nocy młoda lubi spać wtulona we mnie z butelką w buzi więc, gdy zaśnie wyciągam i podmieniam na pustą bo nie lubi smoczka. Jeżeli podczas kąpieli młodzież poczuje taką potrzebę – karmię ją w wannie, staram się zawsze brać dziewczyny na ręce podczas karmienia. Mleko zawsze jest przyjemnie ciepłe, nigdy gorące a tym bardziej zimne. Starsza ma już dwa lata więc bardzo rzadko biorę ją na ręce podczas karmienia – najczęściej gdy jest jej smutno albo jest zazdrosna o młodszą latorośl. Natomiast młodsza najbardziej lubi leżeć na mnie podczas karmienia. Ponieważ butelka nie jest ciepła i miękka jak pierś mamy, zawsze staram się zaspokajać jej potrzebę bliskości w kontaktach skóra do skóry. Nawet starsza córka lubi poprzytulać się do mnie w wannie, a w chwilach zdenerwowania gmera mi w dekolcie. Ja się zawsze śmieję, że wie jak złapać mamę za serce.

Określenie “nursing” w języku angielskim w dosłownym tłumaczeniu oznacza karmienie i pielęgnację, jednak w samym słowie zawiera się o wiele więcej

– pocieszenie, ukojenie – bez różnicy czy piersią czy butelką. Czas karmienia to coś wiele więcej niż czas „odżywiania” . To również czas szczególnej bliskości. Wzajemne dawanie, okazywanie sobie tej bliskości, które jest nieodzowną częścią karmienia piersią może również mieć miejsce podczas karmienia butelką. Prócz podania dziecku butelki obdarzmy je naszym spojrzeniem, dotykiem skóry, brzmieniem głosu, naszą troską. Wówczas otrzymamy w zamian wiele więcej niż pustą butelkę.

Żródło http://www.attachmentparenting.org/support/articles/bottle; From The Baby Book by William Sears & Martha Sears[ tłumaczenie własne]

Jeżeli karmisz butelką i pragniesz budować z dzieckiem bliską relację:

  • Nawiązuj kontakt wzrokowy
  • Bierz dziecko na ręce podczas karmienia
  • Pozwól poczuć ciepłotę swojego ciała, jeżeli nie możesz się rozebrać ubierz krótki rękawek
  • Pamiętaj, żeby nie pocieszać dziecka za każdym razem butelką – przytul, weź na ręce, staraj się podążać za jego potrzebami, płacz nie zawsze oznacza głód to również komunikacja, może oznaczać „ jestem smutny, tęsknię”
  • Reaguj na płacz dziecka
  • Jeśli nie chcesz spać z dzieckiem, bądź w pobliżu
  • Tul, noś, bierz na ręce
  • Nie tresuj dziecka, to nie pies

Jeżeli dotrwaliście do końca to bardzo mi miło, pragnę zauważyć, że wpis nie każdego zainteresuje, nie namawiam w nim ani do karmienia butelką, ani do współspania, ani do rodzicielstwa bliskości. Sama czasami mam wszystkiego dosyć i wiem, że macierzyństwo jest trudne a każda mama daje z siebie 110% normy.

 

Dla zainteresowanych tematem  polecam strony internetowe:

http://www.askdrsears.com/topics/feeding-eating/bottle-feeding/bottlefeeding-tips

http://attachmentparenting.co.uk/responsive-bottle-feeding/

http://www.attachmentparenting.org/support/articles/bottle

 

 

 

 

JA TORBACZ. SŁÓW KILKA O NOSZENIU W CHUŚCIE.

Detail from „The Rutland Psalter”, medieval (c1260), British Library Add MS 62925. f 47r

Nosisz swojego torbacza?  Mi chusta ratuje przysłowiowy tyłek.  Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że moje życie bez chusty było o niebo cięższe. Wiem co mówię, bo do chusty dojrzewałam kilka miesięcy. Z początku wiązanie chusty wydawało mi się tożsame z zakładaniem kimona… 5 metrów materiału i ja w środku, że o dziecku nie wspomnę. Abstrakcja. Broniłam się jak mogłam.

Po narodzinach moje dziecię leżało na mnie całymi dniami, ewentualnie pozwalało się nosić na rękach. O odłożeniu do łóżeczka nie było mowy. O drzemce w dzień – tej utopijnej z gazet dla mam – nie było mowy, młodą budziło brzęczenie komara u sąsiada z bramy obok.

Wiedziałam, że z czasem ręce odmówią posłuszeństwa i rozglądałam się za czymś co mogłoby mi pomóc. Najlepiej gdybym znalazła gdzieś robotyczne ramię. Takie, które chodziłoby za mną i nosiło młodą w wybranej przez nią pozycji. Jeszcze lepiej byłoby, gdybym miała do pomocy bionicznego człowieka, który bez wynagrodzenia byłby do dyspozycji 24h/ dobę. Mógłby nosić młodą kiedy płacze, pokazywać jej listki na drzewach, nosić po parku i ogrodzie, bawić się z nią w „kłuje nie kłuje” ( ulubiona zabawa hrabiny). Niestety pomimo dobrych chęci ani na Allegro ani na Amazonie nie znalazłam takiego ramienia.

TORBA

W ręce wpadła mi książka „Co nieco o rozwoju dziecka”. Znalazłam w niej kilka cennych uwag i niestety rekomendację torby do noszenia dziecka. Była to torba na jedno ramię, w której nosi się bąbla w pozycji kołyski. Ponieważ polecał ją znany fizjoterapeuta uznałam, że musze ją mieć. Wydałam sporo monet na zakup owej torby. Próbowałam w niej ulokować młodą. DRAMAT. Ni jak mi nie wychodziło, to głowa krzywo, to dziecko jest za głęboko… torba nadawała się jedynie do noszenia warzyw z targu do domu. Szkoda czasu i pieniędzy. Moja pierwsza recenzja produktu – TORBA NA DZIECKO, HIT CZY KIT – zdecydowanie KIT, drogie mamy nie kupujcie.

NOSIDŁO CZY WISIADŁO

Młoda rosła, była coraz cięższa, a ja z bólu chciałam odrąbać sobie nadgarstki ( kto nosił latorośl, wie o czym mówię). Dostałam w prezencie nosidło. Dostępne w wielu sklepach i marketach, koszt około 200 złotych, możliwość noszenia przodem, tyłem etc. Kilka razy udało mi się wsadzić w nosidło hrabinę. Po 20 minutach noszenia czułam jak klamra i pasek wpijają mi się w kark. Intuicyjnie zrezygnowałam z owego WISIADŁA.

W tym miejscu warto wspomnieć, że w Internecie możecie znaleźć setki wisiadeł, które w nazwie mają „ergonomiczne”. Wiele z nich jest bardzo drogich co również może zmylić – bo przecież jeśli wisiadło kosztuje 600 zł to musi być dobre. Niestety nie. Prawo rynku, każdy może dopisać do nazwy „ergonomiczne”. Wisiadło można poznać po wąskim panelu, opcji noszenia przodem do świata oraz usztywnieniom, które zamiast pomagać szkodzą, uniemożliwiając dziecku utrzymanie fizjologicznej krzywizny pleców.

CHUSTA

Zanim kupisz chustę, spotkaj się z doradcą lub kimś kto nosi dziecko w chuście. Zapisz się do grupy na facebooku ,  jest ich bardzo dużo, głównie są to grupy sprzedażowe jednak członkowie  służą poradą w zakresie doboru chusty. Możesz poszukać lokalnej grupy chustujących rodziców. Ja taką znalazłam przez media społecznościowe, prócz nawiązania nowych ciekawych znajomości, możecie wymienić się doświadczeniami z innymi rodzicami, a jeżeli nie masz pieniędzy na spotkanie z doradcą, spotkanie z lokalnymi „chustoświrkami” może okazać się zbawienne – bardzo często wśród członków takich grup są sami doradcy, którzy przy kawie i ciastku z chęcią podpowiedzą co robisz źle i jak zrobić to lepiej.

Gdzie kupić pierwsza chustę? – oczywiście możesz kupić nową w sklepie, ale będzie wymagała złamania. Ja kupiłam używaną i jestem z niej bardzo zadowolona. Na sam początek polecano mi chustę tkaną o splocie skośno-krzyżowym więc podaję tą informację dalej.

Pierworodną nosiłam w chuście w okresie ciąży. Ponieważ różnica wieku między hrabinami jest niewielka, pierworodna nie chodziła i wymagała częstego noszenia. Najwygodniej zarzucić latorośl na plecy, jednak jeśli masz opory zaopatrz się w Onbu.

NOSIDŁO MIĘKKIE

Mam i nigdy już się go nie pozbędę. Uwielbiam nasze nosidło. Onbu – jest nosidłem miękkim, w którym nosi się dziecko głównie na plecach. Wygląda jak plecak i jest bardzo wygodne. Sama najchętniej weszłabym do środka. Noszę w nim zarówno pierworodną, jak i drugorodną. Sprawdza się w każdej sytuacji i nie trzeba znać wiązania ani owijać się belą materiału.

REASUMUJĄC

Moje życie przed chusta i Onbu było bolesne. Nosiłam usztywniacze na nadgarstkach, miałam blokadę, która nic mi nie pomogła, masowałam, chuchałam i dmuchałam a nadgarstki ciągle bolały. Zdiagnozowano u mnie przypadłość o nazwie tak dziwnej, że nie potrafię jej  wymówić – „Zespół de Quervaina – czyli zapalenie pochewek ścięgien nadgarstka”, potocznie nazywane „ kciukiem matki” i ta nazwa o wiele bardziej przypadła mi do gustu. Od kiedy młodzież siedzi w chuście lub Onbu mogę pozwolić sobie na więcej luksusów – np. wypić kawę, zjeść czy ugotować obiad. I najważniejsze – nadgarstki już mnie nie bolą! Oczywiście jeśli ktoś nie nosi i nie zamierza, to chusta przyda mu się jak mi rowerek treningowy, z którego zrobiłam wieszak na swetry. 

Co było a nie jest nie pisze się w rejestr

co-bylo-a-nie-jest

Obraz: William Adolphe Bouguereau “Charity” (1878)

Nowy rok się zbliża i nie będę oryginalna – to czas podsumowań i noworocznych postanowień. Matka ma takich postanowień wiele bo trochę narozrabiała. Z reguły postanowień nie miałam i świetnie mi wychodziło ich nierealizowanie – czyli bez wyrzutów sumienia i zagryzania smutków. W tym roku plan jest ostry jak brzytwa Ockhama bo Matka ma w planach zostać królową fitnessu i kocicą biznesu. Jak już będę Jane Fondą macierzyństwa z tyłkiem twardym jak diament to kupię sobie taki wysięgnik do komóry żebym mogła robić selfie z odległości i w końcu na zdjęciach będzie widać  gdzie jestem a nie tylko dwa podbródki i czoło.

Rok 2016 był dla mnie bardzo łaskawy, dał mi szanse pełnienia wielu funkcji od kobiety żółwia, hybrydy dziecko-matka przez  człowieka hubę, a skończywszy na drzewie eukaliptusowym . Ostatnią funkcje pełnię nadal przy najmłodszej hrabinie i  latorośl nie zamierza zrezygnować z „koalowania” Matki. Poniżej definicja Koali Mlecznego wg MH:

Koala mleczny – gatunek torbacza rodziny koalowatych. Zwierzę mlekożerne zamieszkujące tereny Wschodnio Europejskie . Koala schodzi z Matki tylko po to, aby przejść na kolejnego osobnika. Żyje w niewielkich grupach złożonych z samca i kilku samic .

ŁOJEZUSMARIA wszystko się zgadza …..to nasza rodzina.

Jednym z moich postanowień jest nauka REGENERACJI. Tak, dokładnie, regeneracja i tutaj pragnę wspomnieć, że w roku 2017 chciałabym zostać KOBIETĄ KASZALOTEM. I nie ma się z czego śmiać wiecie, że taki kaszalot przesypia jedynie  7 proc. swojego życia (!)  słownie siedem procent i to go nie męczy. Stając przed tym wyborem wahałam się jeszcze między kobietę wielorybem i człowiekiem delfinem.  Albowiem, ssaki te mają umiejętność, której mi brakuje, a którą powinna mieć KAŻDA matka – śpią połową mózgu…. Jedna połowa w ramionach Morfeusza a druga połowa reaguje na bodźce i gdyby tak chociaż jedna moja półkula mogła się wyspać to ja bym była bardzo szczęśliwa. Dodatkowo jeśli wierzyłabym w reinkarnację to byłabym pewna , że moja pierworodna hrabina w poprzednim wcieleniu była właśnie DELFINEM albowiem delfin przez pierwszy miesiąc od urodzenia WCALE NIE ŚPI i tutaj wszystko by się zgadzało…

Tajemnej sztuki regeneracji uczę się aktualnie od moich latorośli gdyż dziewczęta są biegłe w temacie – podobnie jak kaszaloty przesypiają nie więcej niż 7% swojego życia… Nie jestem pozostawiona sama sobie w tej decyzji bo hrabiny pomagają mi jak mogą trwać w wyżej wspomnianym postanowieniu np budzą się w nocy na kilkugodzinne animacje. Wczoraj drugorodna wstała zaledwie trzy razy z pobudką o 5.40 –  i generalnie to jest niezły wynik, niezły w porównaniu do poprzednich doświadczeń z tzn „spaniem”, tylko ja liczę te pobudki od momentu gdy zasnęła na dłużej niż 20 minut …. A zasnęła o 1.30 w nocy. Zapewne KTOŚ by rzekł, że za późno i ten KTOŚ miałby całkowita rację, bo za równo ja jak i ojciec hrabin tak uważamy, niestety za cholerę hrabiny tego zdania nie podzielają… Wczoraj usypiałam drugorodną 5h czyli dłużej ją usypiałam niż spała.

Za co dziękuję temu staruchowi 2016 – dziękuję ci za te bezzębne uśmiechy o 3 nad ranem, za wyciągnięte ręce, za drzemki z jedną ręką w górze żeby koala mógł spokojnie wkomponować się pod pachę, za wszystkie „ dzidziaki” i „dzidziomamy” , które mnie budziły, za ciepłe małe dłonie i klejące stopy, za makaron na ścianie, za jedzenie w bucie, za banana na nogawce od spodni i za te wielkie roześmiane oczy. Za to ci  dziękuje – bo to był jeden z najlepszych ROKÓW jakie miałam w życiu…