Zrób sobie dobrze

Leżeliśmy  obok siebie, zmęczeni, spoceni, dreszcz przebiegał nasze ciała. Zimni i ciepli zarazem, spragnieni i syci, ja obolała, on zadowolony. Nasze usta spierzchnięte, oczy błyszczące, źrenice jak jednocentówki.

 

clem-onojeghuo-143345

Photo by Clem Onojeghuo on Unsplash

Wszystko zaczęło się kilka dni wcześniej. Próbując osiągnąć szczyt spełnienia w jeden z tych ostatnich ciepłych dni jesieni, wybraliśmy się w plener. Zapakowałam torbę, wszystkie gadżety, koce, napoje,  kremy nawilżające. Były również zabawki – pluszowe, gumowe i kilka świecących. Już nie pamiętam kiedy robiliśmy to w plenerze. Przed wyjazdem musieliśmy się odpowiednio ubrać, jak wiadomo zabawy w plenerze wymagają nieco kreatywności.

Zapowiadało się bardzo ciekawie. Wstałam podekscytowana, a każdą czynność przerywała mi nawracająca myśl – co jeszcze ze sobą zabrać, i czy wszystko się uda.

Podróż do celu nie zabrała nam wiele czasu, upatrzyliśmy sobie zaciszny kącik w miejskim parku. Często chodzimy właśnie w to miejsce, ze względu na miłe otoczenie, zieleń, plac zabaw, a co więcej nie ma tam wielu znajomych.

Rozłożyliśmy koce, wyciągnęliśmy zabawki, gadżety, torba z kremem była w pogotowiu.

– Chyba mam wszystko

– To co, zacznij a ja zaraz do ciebie dojdę, powiedział pan M, po czym zniknął za krzakami.

Zanim wrócił, zdążyłam się już dobrze spocić, hrabiny szalały na pikniku, biegały od kamiennego kota do metalowej konstrukcji przypominającej żyrafę, co chwilę przynosiły nowe znalezisko w postaci robala, kamienia lub kapsla po piwie. Swoim jastrzębim okiem widziałam jak pan M targał z bagażnika wózek bliźniaczy, na wypadek gdyby panie uznały, że bolą je nogi.

– Mamy wszystko?

– Z nimi nigdy nie wiesz co będzie potrzebne, powiedzmy, że mamy wszystko o czym pomyśleliśmy. Musiało nam to wystarczyć. Ulubioną zabawką hrabin w tym czasie była gumowa świecąca kula, która po zderzeniu z ziemią potrafiła wywołać oczopląs u zdrowej dorosłej osoby. Zabawa trwała w najlepsze, zjedliśmy kilka kanapek, popiliśmy sokiem, pobiegaliśmy i spociliśmy się jak szczury. Żadna z pań nie zrobiła nam na szczęście niespodzianki, więc krem się nie przydał, no może poza kremem do twarzy.

Już w drodze do domu czuliśmy zgubne skutki biegania bez kurtek. Zanim zaszło słońce, leżeliśmy skuci gorączką na łóżku – 37,5 może termometr się zepsuł –  termometr za całego Jagiełłę nie może się zepsuć, będziemy chorzy… – wydukałam głośno przy tym przełykając – i tak było warto – wyszeptał pan M i zakrył się kocem z polaru.

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

2 thoughts on “Zrób sobie dobrze”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s