Pożoga

​„Porzućcie wszelką nadzieję, ci, którzy [tu] wchodzicie”

                    Dante Alighieri, Boska Komedia

Obdarta z nadziei, brodząc w zgliszczach urlopu, z armią niemowląt u boku, lśniącą od śliny i moczu, niczym miecz rycerza okrągłego stołu, brodzę w zabawkach, karczując przeszkody, niosę dzieci pod prysznic, niosę je do wody…

Jeźdźców Apokalipsy miało być czterech, a tymczasem moja armia dwóch świetnie sobie radzi, pozostawiając za sobą jedynie Armagedon.

Zastanawiałam się, wiele razy, z jakich powodów, po pojawieniu się potomstwa tak wiele związków cierpi na syndrom odstawienia towarzyskiego. Dzisiaj zrozumiałam. Ich poprostu nie stać na wypłaty odszkodowań.

Jesteśmy w „gościach”, w pewnym sensie bo nie u siebie. Mija czwarta doba, poziom zniszczeń jest zatrważający. Począwszy od połamanego łóżka, którego producent nie przewidział ciężaru naszej rodziny szlacheckiej, przez popisane meble, wybrudzone koce, dywany, ściany, porysowane parkiety a skończywszy na odbitych dłoniach gdzie się da. Tej furii nie da się okiełznać. Ręce opadają już na pięć minut przed zdarzeniem, ot tak, na wszelki wypadek. Biegniesz do dziecia, ktory właśnie wyrywa dekoder z półki pod TV a jego skrzydłowy – hrabina puerworodna – już wspina się po stojaku na kwiaty.

Nie jestem gotowa psychicznie, ani finansowo na odwiedziny.

Pozostawiając za sobą zgliszcza, uciekliśmy na plac zabaw,  ale i tam trzeba być czujnym. Gdybym tylko była jak Xavier z X-manów. Ulegam jednak ludzkim pokusom, na przykład dzisiaj, zafrasowała mnie wiewióra, i choć walczyłam ze sobą ciekawość wygrała, podniosłam opuchnięte powieki, spoglądając czerwonymi ślepiami w kierunku uciekającej wiewióry i… hrabina młodsza zaryła twarzoczaszką prosto w zjeżdżalnię,  żeby nie było wiewióra uciekła… zdjęcia nie ma.

A gdyby tak… za konia robić.

Mam jednak pomysł jak temu zaradzić, postanowiłam, że na spacery będę zakładać uprząż dla konia, taką z klapkami na oczy, żeby w polu widzenia mieć dziecia i nic więcej, może wtedy zdołam ogarnąć armię.

Trzymajcie kciuki bo mam jeszcze 36 dni urlopu.

Jak często zdarza wam się odwiedzać inne domy?

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

6 thoughts on “Pożoga”

  1. hahha no moja jeszcze za mała na takie psoty, ale jak np moja przyjaciołka wpada z dwoma swoimi 4,5 letnimi synami odgruzowuje się po ich wizycie długo i nie mogę wyjść z podziwu co 2 chłopców w godzinę kiedy my pijemy kawe jest w stanie zrobić z moim mieszkaniem

    Lubię to

  2. Mój Syn miał kiedyś kolegę- niszczyciela. Specjalnie zapraszałam Go do domu, jak zabawki nie. Chciały się zużyć. Zawsze dzialalo i w dziecięcym pokoju robilo się przestrzenniej. Bo zniszczone wędrowały na śmietnik. Dlaczego tak się z tego cieszyłam? Bo Syn NIC nie niszczył, czego skutkiem były zalegające od jego urodzin maskotki, łopatki, miecze i inne takie. Nie chciał ich tez oddawać, bo był do nich przywiązany. To było jedyne wyjście.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s