Wakacje w toku

Niektórzy twierdza, że z dzieckiem da się wszystko, inni, że zależy z jakim dzieckiem. Ja należę do tej grupy ostrożnych, bo znam swoje panie, i wiem do czego są zdolne. Z wielką trwogą wybrałam się z nimi na wakacje 🙂

Jestestem na wyjeździe z hrabinami, bałam się drogi ale nie była najgorsza – dziewczyny nie krzyczały (aż tak dużo), choć było dużo męczybułstwa i maruderstwa.

Moim wielkim sprzymierzeńcem w takich sytuacjach jest mój mózg, który po przyjeździe postanowił po prostu wyprzeć złe wspomnienia związane z drogą.

Na miejscu potrzebowały tygodnia żeby się zaklimatyzować, już się bałam, że to nigdy nie nastąpi, ale dla tak małych bąków jak moje tydzień to minimum. Musiały poznać każdy nowy kąt, każdą nową ciocie i wujka. Nadal ze sceptycyzmem odnoszą się do niektórych osób ale jest coraz lepiej.

 Bariera językowa, jaka bariera!

Dwulatki nie maja takiej bariery, nie robi im żadnej różnicy czy mówią do nich po francusku, niemiecku, niderlandzku czy po polsku. Plac zabaw jest jak wieża Babel. Drugorodna zaskoczyła mnie umiejętnością przemieszczania po różnych powierzchniach, jako, że w miejscu gdzie przebywamy dzieci biegają boso po parku, placu zabaw i nie noszą czapek gdy temperatura jest na plusie, moje hrabiny szybko przyjęły ten przyjemny zwyczaj, i pierworodna oficjalnie zdjęła dzisiaj w piaskownicy skarpetki, do tej pory śmigała w skarpetach wzbudzając salwę śmiechu. (Przy jej zaburzeniach SI to mały krok dla człowieka, a wielki krok dla ludzkości). Drugorodna śmiga na wszystkich kończynach jakie ma, pionizacja przebiega pomyślnie, już za momencik , już za chwileczkę i będziemy chodzić samodzielnie. Widzę gdy się zapomina i maszeruje twardo na dwóch nogach. Serce rośnie.

Gdyby w tym momencie ktoś mnie zapytał, jak to jest mieć dwójkę dzieci z małą różnicą wieku, powiedziałabym, że to tak jakby mieć w jednej ręce odbezpieczony granat, a w drugiej pojemnik z nitrogliceryną. Dwulatek z fazą na NIEEE i MI TOOO, oraz ruchliwy roczniak z temperamentem, potrafią przyprawić o zawrót głowy. Co mi się tutaj podoba eh, te place zabaw, nie jakieś wyszukane z górnej półki, a wręcz przeciwnie, z czego się da, uwielbiam place zabaw ze sznurów i starych opon, kawałków plastiku i gumy, ze 100 % recyclingu, z piaskiem znad morza, który pachnie rybą i ma mnóstwo muszelek, po którym stąpasz gołą stopą.

Podoba mi się ten luz i totalny brak parcia na wygląd, brak makijażu i stroju spod igły. Podczas deszczu sporo osób zakłada na głowę reklamówkę! Tak dokładnie – reklamówkę – bez spiny, no bo co innego mieliby przywdziać skoro pada ze wszystkich kierunków, a wiatr i tak łamie parasol.

Ceny z kosmosu –  to niestety minus wojaży w kierunku zachodnim. Zrobiłam dzisiaj napad na gringloop – sklep z używanymi rzeczami, i czuje jak rozpiera mnie duma, bo upolowałam kilka naprawde fajnych rzeczy. Udało mi sie kupić miękka książeczkę sensoryczną za 2 euro, drewniany pociąg za niewiele więcej i drewniany rowerek biegowy za kilkanaście euro. Do domu wróciłam objuczona jak wielbłąd i zaraz zabieram się za pranie i mycie zabawek.

A co wy myślicie o kupowaniu używanych zabawek dla dzieci – tak czy nigdy w życiu?  Co się rzuca w oczy – mi w tym konkretnym miejscu rzuca się w oczy brak młodych ludzi na ulicach, po prostu ich tutaj nie ma. Szkoła kończy się o 17.00 młodzież nie ma czasu, nie widzę mam, ani dziadków z wózkami na spacerach.  Ma to swoje plusy, pierworodna często się dąsa i obraża, ponieważ przechodzi fazę totalnego sprzeciwu dużo leży na chodniku. Nikt nie zwraca tutaj uwagi na krzyczące, płaczące czy histeryzujące dziecko. Nie ma współczujących spojrzeń, nie ma żadnych spojrzeń. Dziecko krzyczy bo dzieci krzyczą. Koniec. Taka filozofia. To w sumie w danym momencie plus, bo nie muszę się tłumaczyć, czy odpowiadać na pytania typu „ a co jej się stało, biedulka, o mama nie pozwala” itd. Miasto jest bardzo ładne, poszpanuję zdjęciami jak tylko znajde czas na jakieś. Wchodzimy w skok z drugorodna i znów śpimy jak  wtulone w siebie oposy.

A czy ja się już chwaliłam gdzie jesteśmy? Jeszcze nie? Stacjonujemy w Ieper. A wy gdzie spędzacie urlop w tym roku?

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

31 myśli w temacie “Wakacje w toku”

  1. „Pionizacja przebiega pomyślnie” – moje ulubione zdanie z tego tekstu! ❤
    Dzieciaki ogólnie nie mają problemów z barierą językową, tak samo jak z lękiem wysokości, lękiem przed prędkością i wszystkim innym, czym my – dorośli, tak bardzo się przejmujemy.

    Pozdrawiam,
    Pani Od Bani

    Polubienie

  2. Ja uważam, że kupowanie używanych zabawek jest całkiem spoko. Sama przeszukałam pół świata, tropiąc kultową grę „Who knows whose nose” i kupiłam używaną. O ile nie są to gryzaki i inne tego typu akcesoria uważam przechodnie zabawki za oszczędność pieniędzy i ekologiczne podejście rodzicielskie:)

    Polubione przez 1 osoba

  3. wakacje na Południu Francji w tym roku:) ah ja czekam na ten bunt 2 latki, a raczej nie czekam, nie myślę o tym narazie ma 8 miesięcy:) we francji niestety jak dziecko krzyczy, placze to poczucie ze jestes wyrodnym rodzicem co nie umie zajac sie dzieckiem… ha

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s