Uciekaj bo cię porwie wrona

Do wychowania dziecka potrzeba całej wioski

Gdzie okiem sięgnąć tam rada. Rada Europy, Rada powiatu, gminy, miasta, rada nadzorcza… Rad w naszym życiu bezlik, nic więc dziwnego, że drzemie w nas niezaspokojona potrzeba udzielania wsparcia bliźniemu, czasem w formie przestrogi czy przymówki . Czy potrzebnej? A to już nie ma znaczenia, ważne czyje na wierzchu. 
Zmarznie w nóżki, beż czapki, ucho wystaje, goła noga…  20 stopni, słońce w zenicie, podczas 120 minutowego spaceru usłyszałam mnóstwo dobrych rad przestróg i zdań warunkowych od miłych starszych pań – a wszystko za sprawą braku czapki u pierworodnej i centymetra gołej łydki u drugorodnej, przechodnie nakiwali się głowami, jedna pani chciała mi coś powiedzieć ale widziałam, że zbliżając się zobaczyła, że drugorodna w wózku leży bez czapki i machnęła ostentacyjnie ręka w geście „ja to pierdziele”. Zła matka ze mnie, dobrze, że nie widziały jak obserwowałyśmy mrówki…

Czytałam kiedyś bardzo ciekawy artykuł, który nawiązywał do powodów dla których nachodzi nas nieodparta potrzeba dawania innym dobrych rad – zjawisko nasila się przyjmując dość uporczywą formę w relacjach „starsza pani – młoda mama” , mówiąc młoda nie mam na myśli osiemnastki bo sama mam lat 34 i do młodych mam się już nie zaliczam 😉 natomiast z racji posiadania małych dzieci wiele osób szczodrze obdarowuje mnie radami.

Ja z tych mało asertywnych w związku z czym najczęściej obdarowuję samozwańczego doradcę żółwim uśmiechem, zagryzając wargi i idę dalej.  Raz jedyny puściły mi hamulce . Była zima, stopni minut siedem, dzieć w kombinezonie ześlizgiwał się z siedziska a w dodatku nasz nowy turbo teflonowy śpiwór do wózka nie pasował nomen omen do nowego wózka i podczas spaceru ześlizgiwał się z dziecia, jednym słowem wszystko się wyślizgiwało a mój nowy wózek ugrzązł w jakiejś osiedlowej dziurze. Dzieć począł krzyczeć najgłośniej jak potrafił i wtem starsza osoba – jako, że pojawiają się one z reguły wychodząc z mgły lub „out of nowhere” , podeszła do mnie i karnym spojrzeniem zmierzyła, mnie, wózek jak i dziecia, po czym wydała osąd: zmarzła w rączki. I niestety to przelało moją szalę goryczy, spacer był koszmarny i chciałam uciec do domu paląc po drodze nowy, beznadziejny wózek. Udało mi się wówczas otworzyć żółwi uśmiech i zwrócić uwagę, że latem też krzyczy.

Legendy miejskie mówią, że…

Podobno są dzieci, które posadzone w wózku  będą po prostu jechać, zadowolone z tego, że ktoś je wiezie, że mogą sobie pooglądać drzewka, krzaczki, że ptaszek przeleci – tak zwane białe kruki.  Są też dzieci, które siedzieć nie lubią, biegać nie lubią, chodzić nie chcą, na ręce chcą ale… o już nie chcą. Same nie wiedzą czego chcą. Z takimi też trzeba wyjść na spacer. Jako, że moje bączki mają niewiele wiosen na koncie ( młodsza rok, starsza dwa) wozimy się w wózku bliźniaczym, czasami starsza latorośl ucieknie lub wyślizgnie się żeby zaobserwować ptaszka, mróweczkę, kolorowy listek. Młodsza natomiast lubi być noszona, ale nie za długo bo się nudzi, trochę na plecach, trochę na rękach, trochę z przodu, trochę z boku a potem proszę odejść bo chce sama.

pug-801826_640

Młodsza zaczęła chodzić a starsza zaczęła biegać. Nasze spacery wyglądają z boku naprawdę tragikomicznie. Mieszkańcy osiedla znają psa NERO oraz imię mojej pierworodnej. W plebiscycie popularności NERO nadal rządzi na osiedlu ale jeśli młoda utrzyma kondycje do końca lata to wróżę jej złoty laur w kategorii „uciekinier roku”.

Przy okazji pozdrawiam serdecznie właścicieli NERO – nigdy ich nie widziałam, psa natomiast znam od kilku lat 😉

Moje dziecięcie nie lubi przywiązywać się do jednego miejsca bez względu czy to jest wózek, ręce matki czy nosidło – nie ważne, czas na zmiany. Cieszę się, że lubi się ruszać, bawi mnie natomiast, jej maraton wokół  osiedla, biegnie z głową pochyloną do przodu i pada na twarz jak długa gdy zobaczy mrówkę – nowe ulubione zwierzę. Dzisiaj młoda odkryła, że ma cień, radość niesamowita bo się okazało, że mama też ma cień. Tyle jeszcze odkryć przed nami!

Pan ornitolog i jego rower

bird-1728083_640

Uciekinier nawiał mi dzisiaj w sytuacji, w której nie mogłam za nią ruszyć albowiem próbowałam drugorodną zapakować do onbu, nawoływania zamiast pomagać przyniosły odwrotny efekt. Młoda od jakiegoś czasu traktuje wszelkie prośby i nakazy jak zagrzewanie do walki i biegnie jeszcze szybciej. Z reguły nie lubię gdy ktoś zaczepia mi dzieci, mówi coś do nas, daje rady nie od parady i mędrkuje nie znając sytuacji, jednak dzisiaj – choć nie jestem zwolennikiem straszenia dzieci – muszę podziękować. Otóż właśnie próbowałam zapiąć drugorodną w nosidło, gdy  pierworodna niczym Usain Bolt ruszyła z kopyta, wszystko mi leci – łącznie z wózkiem bliźniaczym (na domiar tego pustym), młoda krzyczy, ja się pocę, pieroworodna biegnie patrząc na stopy i  właśnie wbiegłaby na ulice gdyby nie pan od wrony. Z początku nie zareagowała na niego ale człowiek zastawił jej drogę i powiedział, że musi uciekać do mamy bo porwie ją wrona. Pan miał fantazję, może jakiś ptasiarz, może ornitolog amator. Pan ptakolub zaczął ją „zaganiać” w moim kierunku dzięki czemu pierworodna zmieniła trajektoriom lotu i wróciła do mnie. Wrona nas nie porwała, a ja nawet swój żółwi uśmiech zamieniłam na taki z wyszczerzonymi zębami.

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

8 myśli w temacie “Uciekaj bo cię porwie wrona”

  1. Kiedy tylko syn nauczył się chodzić, a mam wrażenie, że właściwie od razu biegać, 😉 wszędzie go było pełno, kilka razy dziennie latałam za nim z wózkiem pod ramię, a w nim maleńka córcia. 😉 Gorzej się zrobiło jak i córka zaczęła sprawnie używać nóżek do zwiedzania świata w błyskawicznym tempie. 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s