Pokaż kotku co masz w środku

Nie dla mnie Versace, nie dla mnie

Matka to najczęściej kobieta, w większości przypadków bo przecież może być też kocica matka, matka niedźwiedzica, matka kwoka, matka czapla i wiele innych matek. W odniesieniu jednak do gatunku ludzkiego matka jest kobietą, i o kobietach dzisiaj prawić będę. W szczególności o kobiecych akcesoriach. Od kiedy ogarniam nieogarnialne przy moich dwóch diabłach tasmańskich porzuciłam uwielbienia do akcesoriów damskich.

Matka ma przechlapane – nie zanurzy ciała w perfumie, bo co rusz dziecko na ręce bierze i drażnić małego nosa nie wypada jakimś tam piżmem czy inną wydzieliną z gruczołów około odbytniczych. Ponadto taki mały bąk liże, tuli się ociera twarzą –  zatem w moim przypadku  perfumy niedługo się przeterminują.

Nie pobłyszczę

Kolczyki, naszyjniki, bransoletki i inne ozdoby – ja jestem typową SROKĄ. Przed hrabinami lubiłam się postroić w biżuterię. Niestety młodzież szarpie, rwie, drze, gryzie, ciągnie i noszenie kolczyków grozi rozerwanym uchem dla nosiciela, a dla ciągnącego często podrapaną buzią np. od bigla. Pierścionki poszły w odstawkę ponieważ ciągle zmieniam komuś kupsko i myje non stop ręce, a podczas mycia rzeczonych rąk, odkładam pierścienie wszelakie na umywalkę, i tym sposobem mogłabym niezamierzenie obdarować kogoś obrączką tudzież pierścionkiem zaręczynowym, co zapewne nie spodobałoby się mojej drugiej połówce.

Jestem obdarta z ozdób, jedynie uśmiech i błysk w oku mi pozostał .

Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się ino sznur

Przy pierworodnej pozbyłam się nawet damskiej torebki. Mam jedną z wyprzedaży w Lidlu – tak dokładnie tą, o którą trzeba było walczyć i trzymać gardę żeby nie oberwać. Zdobyta w pocie czoła i to ba, w asyście.  Nie noszę. Ale mam ci za to szmacianą torbę do której zmieści się cały świat. Mała  i niepozorna. Zdradliwa bestia.

O TORBIE dziś kilka słów będzie moi mili. Torba dla matki, taka idealna torba – jak wygląda, czy ktoś ją widział i czy ktoś coś wie. Kupując TORBĘ dla matki należy się zastanowić w jakim celu matka nosi torbę i tu różnie bywa. Ja  mam np. nerkę do chusty, której nienawidzę bo nie mieści mi się w niej ani portfel ani telefon i noszę nerkę z kilkoma monetami w środku, czyli zupełnie bezsensu bo monety mogę mieć w kieszeni, ostatnio ją noszę dla czystego szpanu bo ma ładny wzór.  Mamy zatem nerkę do chusty lub nosidła.

Kolejna rzecz to torba do wózka. Jak wspominałam przy pierwszej hrabinie nie nosiłam torebki bo wszystko wpychałam do torby na pieluchy, moje wyjście z domu wyglądało jak misja na Marsa, pakowałam się i szykowałam przez godzinę a i tak zawsze czegoś zabrakło. Pewnego razu wyszłam z młodą damą na spacer, zarzuciłam na garb wszystkie torbiska, po zejściu z trzeciego piętra i wytarganiu wózka z piwnicy wyprowadziłam hrabinę na dwór, nie zdążyłyśmy przejść 200 metrów jak dziecięcie zrobiło kupę i poczęło krzyczeć. Najbliżej mam do McDonalda i tam też postanowiłam małą przebrać ale w pojedynkę okazało się to dość trudne, bo co z wózkiem i rzeczami które noszę wyglądając jak emigrant uciekinier z całym dobytkiem przy boku… Hrabina dostała szału w toalecie myślałam, że wyrwie przewijak ze ściany, na koniec nasypała sobie puder do oczu co tylko rozjuszyło ją bardziej… oczywiście kolejka przed toaletą rosła a mój wózek blokował wąski przesmyk między stolikami – toaletą i punktem zamówień. W końcu udało mi się przebrać dziecko i wcisnąć ponownie w kombinezon. Wyszłam spocona jak knur. Chciałam sobie kupić kawę na wynos bo widziałam kilka razy taką „mamę z kawą” ale ponieważ moje dziecko w wózku wytrzymywało w porywach do 25 minut  byłoby to dość trudne….  do nerki się nie zmieści.

Mam tę moc

Przy dwóch paniach przestało mi tak zależeć, albo inaczej – odpuściłam tu i tam. Znam swoje wady, przy jednym dziecku pozwalałam sobie na bycie helikopterem, teraz gdy mam dwie na oku nie mam na to siły i PO PROSTU MI SIĘ NIE CHCE.  Straszne słowa, ale czasami siadam na kanapie, patrzę jak młodsza latorośl tarmosi śliniak z kosza na pranie i maże nim po panelach, a ja siedzę i patrzę aż skończy żeby posprzątać bo interwencja w trakcie przy asyście pierworodnej nigdy nie wychodzi mi na dobre. Podobnie odpuściłam z czystością podczas spacerów. Teraz Pierworodna przechodzi etap   „ KICIA KOCIA MÓWI NIEEEE” i u nas jest identycznie. Spacery często polegają na leżeniu na glebie. Jeszcze rok temu bym oszalała, że położy się na kamień, że pobrudzi kurtkę, że będzie jej zimno teraz odpuszczam. Tłumaczę czemu nie chce żeby leżała ale kiedy leży to już nie czerwienie się jak burak a z uszu nie leci mi para. Ostatnio położyła się na wjeździe do szkoły – przed bramą. Nie chciała iść dalej więc obrysowałam ją kredą i powiedziałam, że nie może wyjść poza linię. Od razu wyskoczyła jak Filip z konopi – no i kto zrozumie dziecko 😉 Nie biorę również torby na pieluchy ze sobą. Biorę torebkę. Jakim cudem dla dwójki biorę torebkę? Hłe, hłe, hłe, mam wózek bliźniaczy, w którym jest sporo „stacjonarnych rzeczy” jak wiaderko z osprzętem do piaskownicy, dwa koce, woda, gryzak i poduszka. Reszta mi niepotrzebna.

Szukam torby idealnej.

Jakie macie torby?

 

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

23 myśli w temacie “Pokaż kotku co masz w środku”

  1. Ja póki co nie chodzę dalej niż do parku pod domem więc wszystkie potrzebne rzeczy mam w wózku xp ale mam nadzieję że nie długo zacznę chodzić gdzieś dalej nawet jeśli mam wyglądać jak imigrant z całym dobytkiem xd

    Polubienie

  2. Ja polecam plecak! Mam zwykły, dorosły, czarny plecak – taki z dużą i małą kieszenią. Dużo mieści (od zabawek po kocyki, napoje i pampersy), noszę go na dwóch ramionach, więc przynajmniej od tego nie grozi mi skolioza. Mąż nie wstydzi się z tym chodzić, bo to nie torebka. Można przyczepić do wózka albo rzucić na plecy i nawet o tym nie myśleć. Pół roku nosiłam torbę ganiając za dzieckiem i nie…. Nie rozumiem, dlaczego ludzie to sobie robią. 😁 super wpis!

    Polubienie

  3. Heh, posiadam nerkę. Piękną! Szyta z chusty, tak jak nosidło, do pary. Doprowadza mnie do pasji podobnie jak Ciebie, z podobnego powodu. Nie mieści się w niej portfel… Jednak jest niezbędna podczas wyjścia na dwór, mieści się w niej telefon i jakaś gotówka. Czego raczej nie można zostawić w wózku podczas wesołej zabawy. A w kieszeniach nosić nie umiem i nie lubię.
    Torba idealna? Ta do wózka nie sprawdziła się na dłuższą metę. Najlepiej sprawdza się zwykłą torba szmacianka. Uszyłam z chusty, tej samec co nosidło i nerkę, do pary. Jest pojemna, pojemna i jeszcze rwz pojemna. Jedyny minus – jest ciężka! Dlatego, że jest tak pojemna. Żadna torba do wózka tyle nie pomieści. Jest też plus! Mieści się pod wózek! Z całym dobytkiem. Moim zdaniem to jest najlepsza torba.

    Polubienie

  4. Nie mam torby idealnej, ter wróciłam do plecaka o też już wiem że to chwilowe, niestety.
    Jedna za duża, druga za mała, w jednej za mało przegródek, w drugiej za dużo…Jak już mi się wydaje że znalazłam ideał to zaraz czar pryska.
    Jest jeden plus jednak…
    W związku z powyższym wciąż szukam ideału i kupuje kolejne… Może to o to w tym wszystkim chodzi? 😉

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  5. Takie prawdziwe 😉 Łączę się w bólu porzucenia blyskotek i eleganckich torebek.
    Z toreb przy dwójce dzieci (podobna różnica wieku jak u Hrabin) sprawdza się Babymoov Essential. Pomieści słonia, partner też ponosi, a nada się na różne wyjscia niedzieciowe.

    Polubienie

  6. Od etapu noszenia ogromnej torebki z połową wszechświata w środku (ważyła ze trzy kilo!) z dnia na dzień przeszłam do etapu mikro-torebki przerzuconej przez ramię (portfel, telefon, lustereczko, pomadka) i ze zdziwieniem stwierdziłam że przez długie lata nosiłam 2,5 kg zbędnego balastu. Ale i tak co chwilę co łaski powraca dziesięcioletnie torbiszcze, które mimo nadmiernej eksploatacji, mswoim stanem (czyli jakością) bije na głowę każdą torbę z późniejszej kadencji…

    Polubione przez 1 osoba

  7. 😀 Od czasu kiedy zostałam mamą też jestem nieogarnięta. 😉 Dosłownie i w przenośni. Kocham moje dziecko nad życie, ale czasami chciałabym wbić się w mega sukienkę, założyć SZPILE, wziąć godzinną kąpiel, zatopić się w morzu olejków i innych mazideł, oblać się boskimi perfumami i wybrać na romantyczną randkę z mężusiem WE DWOJE. 😀 Pewnie za kilka lat. 😉 Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej chwil dla siebie i przespanych nocek! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ja mam średniej wielkości torebkę i wystarcza, ale też już nie muszę nosić słoiczków, pampersów i innych dodatkowych gadżetów. Dla dziecka to jedynie chustki i jakaś zabawka z gazetki, bo lubi coś mieć. Za czasów wózkowych, bywało różnie. Jeśli jechałam gdzieś dalej, to torbę miałam typową wózkową.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s