OBRZYDLIWE MACIERZYŃSTWO

OBRZYDLISTWO!
Wiecie, że macierzyństwo jest obrzydliwe?  Mi się wydawało, że to tak oczywiste jak fakt, że mała kieszonka w jeansach była docelowo uszyta na zegarek kieszonkowy…, ale skoro nie, TO LECĘ Z ODSIECZĄ.

Moje niewyczerpane pokłady turpizmu szukają ujścia a tu taka okazja. Myślałam – naiwnie z resztą, że po masowym umieszczaniu zdjęć z porodów na blogach, portalach i instagramach nikogo nie dziwi i nie odrzuca gil, kupsko czy dziecięcy rzyg. Naprawiam swój błąd dzisiejszym wpisem na temat OBRZYDLIWEGO MACIERZYŃSTWA.

Zachodzisz w ciąże i kupujesz magazyn „ XYZ mamo, tato będę w lato” a tam w środku zdjęcia brzuszków w sexy bieliźnie bo przecież w ciąży możesz być sexy flexy , nie wiedzieć po co skoro sex w 3 trymestrze jest tak przyjemny jak masaż kaktusem, tudzież cios w twarz kowadłem, a jedyna rzecz, do której chcesz się przytulic to twoja poduszka rogal, która – choć jeszcze o tym nie wiesz – zostanie z wami na dłużej, również po porodzie. Nie o sexach dziś będzie ( a szkoda, chyba muszę kolejny wpis o sexach zrobić). Ciąża to obrzydliwy czas, tracisz kontrolę nad własnym ciałem, poród też nie należy do najsubtelniejszych chwil jakich doświadczy kobieta, potem jest połóg… wszystko to jest jedynie wstępem do macierzyństwa.

Właśnie przechadzałam się na palcach w puchatych skarpetach korytarzem, co by nie wydać żadnego  odgłosu np. odklejanej stopy od paneli,  ale niestety ciało moje ( dość postawne) rzuciło CIEŃ na śpiącą drugorodną, a ta wiadomo zerwała się jak na alarm. Taki cień jak padnie na kogoś to co się dziwić, że się człowiek budzi… podchodzę do latorośli i odrzuca mnie odór, tak odór smrodu żeby nie było, że jakiś tam odór perfum Coco Chanel co niektórym nosom śmierdzą. Tak, to była LUDZKA KUPA. Moja babcia mówiła, że uwielbia ZAPACH domu, w którym jest dziecko. Ja mam dwójkę, zapraszam do mnie, możecie wąchać do woli.

  1. ODCHODY

Ciąża i poród uczą pokory względem fizjologii ludzkiej, po narodzinach dziecka pierwsze trzy miesiące konwersowałam jedynie o KUPIE. Mąż po powrocie z pracy już z progu pytał „ czy była kupa?” kiedy była, jaka była, czy długo czekałam, ile kup i w jakim kolorze, czy były kolki itd. ( wiecie co to kateter?! Ja nie miałam odwagi tego użyć, ale polecam sprawdzić, co delikatniejsi mogą sobie powomitować) . Wyjście z moją dwójką z domu to prawdziwe przedsięwzięcie. W domu kupy potrafią nie robić cały dzień, wystarczy jednak, że wyjdziemy do restauracji na obiad, chrzciny czy imieniny teścia – atak obusieczny, obrobią się obydwie po pachy. Najlepiej gdy w restauracji nie ma przewijaka, bo wtedy zmiana pieluchy na desce klozetowej potrafi przyprawić o obłęd. Czasami sytuacja mnie przerasta, raz wsadziłam drugorodną do wanny w ubraniu bo nie wiedziałam jak zacząć.

Kupa w salonie. Moje dziecko postanowiło się samo odpieluchować. Po przeczytaniu KICI KOCI podjęła decyzję, że chce na nocnik. Pękam z dumy. Nocnik stoi w salonie ( to taki największy pokój gdy się mieszka w bloku, niektórzy nazywają go dużym pokojem, ja mam wątpliwości i jestem rozdarta między pokojem dziennym a pokojem z bałaganem). Jak wspominałam rzeczony nocnik stoi na środku. Młoda robi kupę, my jemy obiad, młodsza latorośl rozmawia z siostrą i pokazuje obrazki w książce. Czemu nie w toalecie? Ponieważ w toalecie mieszczą się tylko dwie stopy ( małżonek mój kochany zakupił dla mnie pralko-suszarkę, która to zagarnęła 80% powierzchni łazienko-toalety), nocnik zatem na ziemi się nie zmieści.

Tak, OBRZYDLISTWO. Przed porodem nie myślałam, że cztery razy dziennie będę dotykać ludzkich odchodów, wkładać w nie paluchy, przyglądać się, rozprawiać o ich konsystencji, wyszukiwać zagubionej  monety 1 groszowej – bo może jednak połknęła – czy zastanawiać się dlaczego po bananie są kropki w kupie i czy to okey. 

  1. GAZY

Dziecko nie zna etykiety, wali bąki w najmniej odpowiednim momencie, w kościele, na kolanach proboszcza, przy stole i  gdy chcesz je w euforii ugryźć w różowy tyłek. Kpi sobie z savoir vivre. Stoisz w kolejce do kasy. W moim ulubionym dyskoncie – w Biedronce – więc nie liczysz, że ktoś cię puści, nawet ludzie bez nogi dzielnie stoją pilnując swojej kolejki, czasami komitet kolejkowy zastawia miejsce koszem i zaklepuje miejscówkę u osób przed, i za sobą tłumacząc, że trzy jogurty, które ma są z sześciopaku i nie przejdą, a pojedynczo jogurty wychodzą drożej o bajońską kwotę 50 groszy, więc MUSZĄ lecieć, zostawiają majdan i biegną przed siebie, grzywki potem przyklejone do twarzy i obłęd w oczach, serce bije jak szalone bo nie wiadomo czy jest jeszcze sześciopak – przecież te towary na promocji schodzą zanim je wyłożą. Po drodze delikwent zgarnia ręką fanty z wyprzedaży, bo bez koła do pływania w lutym – no jak żyć. Stoisz w tej kolejce obserwując jak ludzie walczą o kurczaka z promocji i przypominasz sobie, że przyszłaś właśnie po tego cholernego kurczaka, ale zafiksowałaś się na pieluchach w kartonie i teraz stoisz w kolejce, dziecko, dziecko, karton, karton, karton i nie ma szans żebyś poszła po piersi. 

Zrobisz makaron z serem. 

Zwycięzcy wracają ze swoimi kurczakami, kolejka czym bliżej do kasy tym dłuższa. Pacholęta zaczynają się niecierpliwić i widzisz, że młodsze dziecię robi kupę. Pal licho, że wszyscy poczują, wiesz, że jak skończy to zacznie krzyczeć. Wiesz o tym… ale stoisz bo może zdążysz zanim otworzy usta. Jesteś już przy taśmie. Wykładasz swoje kartony, przecedzasz przez zęby nieodżałowane piersi, których nie zjesz i jak już pani mówi ci „dzień dobry” to klient przed tobą odwraca się, żeby poinformować, że nie naliczono mu punktów z karty Biedronki i chciałby jeszcze raz wszystko przeliczyć. Na to pani na kasie wyjaśnia, że szanowny klient zakupił produkty nieobjęte promocją. Wówczas jegomość wykłada torbiska na kasę i mówi, że chciałby podzielić zakupy i dać jeszcze raz kartę Biedronki. Dzieć zaczyna krzyczeć. Houston mamy KUPĘ. Starsza latorośl wykrzykuje „ mamo dzidziaka kupa” ty wiesz, że to kupa ale jesteś już jedną nogą w domu więc jeszcze kilka sekund.

UWAGA WTRĄCENIE

Gdybym była WTEDY MEDUZĄ …

Jest taka Meduza o pieszczotliwej, łatwej do zapamiętania nazwie Turritopsis dohrnii, która gdy nadchodzi kryzys zamienia się w wolno pływającą, orzęsioną larwę – planulę, czyli mówiąc kolokwialnie MŁODNIEJE do poziomu noworodka. I ja w tej kolejce w BIEDRZE właśnie jestem już na etapie PLANULI…

Dochodzisz w końcu do domu z jednym dzieckiem na rękach i drugim dzieckiem, które wnosisz na garbie a właściwie na kartonie. Rozpakowanie takiego słodziaka z kupskiem jest jak rozbrajanie bomby, jeden fałszywy ruch i biały kombinezon już nigdy nie będzie biały, a wiesz, że jadła marchewkę. Czasami się udaje. Czasami nie. Życie jest przewrotne. Macierzyństwo to ciągłe życie na krawędzi.

  1. ULEWANIE

Dzidziuś może ulać – tak mi położna mówiła po porodzie, podkładała tetrę, menisk wypukły się nie zmieścił. Nikt nie wspominał jednak, że dziecko chlusta jak fontanna prosto w twarz. Teraz mnie to nie rusza, przy dwójce małych dzieci mało co mnie rusza.  Pamiętam jednak debiut pierworodnej w wyżej wspomnianym temacie i moje zdziwienie, że tyle wyszło z tak małego ciała. Jako, że drugorodna sporo ulewała miałam sposobność zobaczyć na własne oczy wyrzut jak z  gejzeru. Niebywałe co potrafi ludzkie ciało.

  1. INNE WYDZIELINY – „VARIA”

Mamy alergię ergo gile są z nami non stop, sumując to z sezonem chorobowym i ząbkowaniem mamy Niagara Falls , najmłodsza jest mistrzem bańki z nosa, potrafi nie tylko taką pięknie nadmuchać ale zostawiona na poduszce utrzymuje się dłużej od bański mydlanej. OBRZYDLIWE? A znacie Fridę? ( nie Kahlo niestety) to sprzęt do czyszczenia nosa, twórca miał czarne poczucie humoru. I to jest obrzydliwe.

Reasumując macierzyństwo to pasmo podcierania, wycierania, zmieniania, wyciskania, zdrapywania, zmywania wszelakich niezidentyfikowanych substancji o często nieprzyjemnym zapachu. To mama sprawdza co to może być gdy tata nie jest pewny, to mama włoży jako pierwsza palucha w kupę żeby poszukać koralika, to mama najczęściej dostaje w prezencie zawartość żołądka. Tato hrabin jest profesjonalnym pielucho zmieniaczem. Początki zapowiadały się bardzo marnie, ale teraz potrafi zrobić maskę z T-shirtu przed podejściem do dziecka w takim tempie, że nie mam się do czego przyczepić.

Romantyzm w związku….

Dzisiejszy dialog z mężem:

Co masz na łokciu? – kupę. Dlaczego? Przewijałam Zu, pielucha spadła mi z przewijaka na nogę i wszystko rozbryzgło się na boki taki SHIT SPLASH. Nieźle, a mnie tam nie było…

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

18 thoughts on “OBRZYDLIWE MACIERZYŃSTWO”

  1. Usmialam sie, jak norka!
    Rozwslij zaproszenie na bloga do szkol rodzenia! Powinni rozdawac te teksty na zajeciach.
    A w placowkach edu, powinien to byc obowiazkowy element zajec z przygotowania do zycia w rodzinie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Uwielbiam ten wpis! Po prostu zakochałam się w tym tekście! Niesamowicie lekkie pióro, świetne poczucie humoru, fantastyczne riposty i jakże ciekawa tematyka 🙂 Pozwolisz, że skradnę ten artykuł – tzn. zalinkuję go u siebie w podsumowaniu miesiąca 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Posikalem się ze śmiechu! Fajnie, że ktoś przedstawia tę czarną stronę macierzyństwa, a nie jak ostatnio się dowiedzialem, że „kupa własnego dziecka nie śmierdzi, wręcz pachnie” :O

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s