​Czarne dziury w naszym domu

W każdym domu  zniknie czasami skarpetka, laczek lub ulubiona czapka z pomponem, i  choć przetrząśniemy całe mieszkanie, to nie ma szans na odnalezienie. Dopiero gdy zaopatrzysz się w nowe paputy, zapomnisz o starych, włączysz ulubiony serial i sięgniesz ręką pod kanapę żeby podnieść kubek z herbatą to się okaże, że właśnie tam są – znalazły się, a co najdziwniejsze – chociaż sprawdzałaś tam sto razy one ciągle tam były – w czarnej dziurze.
Czarne dziury w naszym domu, to takie miejsce, które wciągają różne przedmioty na niezidentyfikowaną ilość czasu i choć bardzo się starasz, odsuwasz meble, a nawet odkurzasz regularnie pod kanapą, to i tak nic nie pomoże, bo jak taka czarna dziura zaczai się na twoją jedną skarpetę w paski z Pepco, to zgiń, przepadnij maro nieczysta – nic nie poradzisz, musisz poddać się losowi i odpuścić – czekasz.

Od kiedy mamy Hrabiny takich dziur jakby hmm… przybyło w naszym domu 😉 Ostatnio dni upłwają nam sielsko anielsko. Małżonek mój zaczął ferie, więc jesteśmy wszyscy we czwórkę, szalejemy na całego, są spacery, wygłupy, wspólne kąpiele, spanie w gnieździe z kołder i kocy, jedzenie w łóżku, ganianie po mieszkaniu, budowa BAZY pod stołem i jak to mówi mr M cyrkowe sztuczki – czyli taki moment w trakcie dnia kiedy dziewczyny skaczą po tacie, i co rusz któraś zostaje podrzucona do góry (zbyt wysoko żebym mogła brać w tym udział) i patrząc śmierci prosto w oczy opada swobodnie niczym jesienny liść – prosto w ramiona taty.
Wczoraj, po takiej wieczornej burzy, kiedy Hrabiny w końcu zasnęły a Matka,  niczym spychacz wytargała z pokoju górę mokrych ciuchów i ręczników, nieśmiało nadmieniłam małżonkowi, że byłoby miło coś oglądnąć. Wtedy los przejął ponownie kontrolę nad naszym jestestwem, gdyż luby mój powiedział, że nie ma problemu tylko musi znaleźć OKULARY…. Na początku szukaliśmy w miejscach racjonalnych czyli szafki, półki, stół, taboret, pralka w łazience, przewijak w pokoju, łóżko w sypialni – NIC . Jednak, gdy masz dzieci, a  w szczególności gdy masz takiego kreatywnego 2 latka jak nasza Hrabina, nauczony doświadczeniem wiesz, że szukanie w miejscach oczywistych to jedynie ROZGRZEWKA dla stawów. Gdzie dwulatek może ukryć okulary ojca? – no ba! Wszędzie! Szukałam w bębnie pralki bo Hrabina dzisiaj wsadzała głowę do ośrodka w poszukiwaniu drzwi do NARNI – nic. Szukałam w śmietniku, lodówce, pod łóżkiem, pod dywanem, w plecaku Minnie, w skrzyni z czystym praniem, w koszu pod krzesełkiem do karmienia, w szufladzie łóżeczka, w budzie Boogiego, w szafkach na wino, w pudle z zabawkami i w skrzyni z książkami, w śmietniku w toalecie, w koszu na brudne pranie, potem jeszcze trzy razy pod łóżkiem – No i NIGDZIE nie ma N-I-E-M-A… już straciliśmy nadzieję, już oczy nam bielmem zaszły, już uśmiech chylił się ku rozpaczy a dzień następny jawił się w najciemniejszych barwach. W końcu  spocona i zła wysyczałam, że liczyłam na film a pół nocy będę szukać binokli. Mąż spojrzał z politowaniem i orzekł, że zwalnia mnie z odpowiedzialności współszukania, ale przecież w chorobie i zdrowiu, na dobre i złe, i przecież jakby mi szminka zginęła w torebce to on też by mnie z tym nie zostawił, bo trzeba się trzymać razem, bo w kupie cieplej, zatem podążam za nim do pokoju śpiącej latorośli uzbrojona w latarkę i wiem, że pozostaje nam ostateczna ostateczność – „ja podniosę dziecko, a ty sprawdzisz czy nie śpi z okularami”  – jednym słowem zaryzykowaliśmy zarwaną noc…  jak już mieliśmy podnosić latorośl – co skończyłoby się na 98% pobudką i kolejno minimum godzinnym usypianiem i uspokajaniem – mr M  rozświetlił ciemność niczym najjaśniejsza gwiazda mrok a ja z gracją potknęłam się zwinnie o but – o but Hrabin – ,schylam się żeby go podnieść i CO JA WIDZĘ w bucie – OKULARY – są w cholernym bucie, Boże gdzie ja ich nie szukałam, i tak moi kochani gdy macie dziecko ( że o dzieciach w liczbie mnogiej nie wspomnę), to nie ma takiego miejsca gdzie coś nie może zostać schowane.

A czarna dziura może pojawiać się i znikać w dowolnym momencie, na zmianę połykając i wypluwając dobrze znaną wam rzeczywistość.

Zapraszam na facebook

Advertisements

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

23 thoughts on “​Czarne dziury w naszym domu”

  1. Znam to skądś, ale kiedyś zgubiłam 3 skarpety, oczywiście każda z innej pary w przeciągu tygodnia. Zakupiłam już nowy zestaw, bo jak będę chodzić w dwóch innych? Na następny tydzień zaczynam pranie, a tu woda z pralki nie chcę schodzić. Dzwonię po pana hydraulika i co się okazało? Czarna dziura okazała być się wężem od pralki, który zapchany po brzegi był naszymi skarpetami.

    Polubione przez 1 osoba

  2. A ja myślałam, że to tylko w moim domu rzeczy przepadają bez wieści i znajdują się po miesiącach, kiedy już wszyscy o nich zapomnieli 🙂 Chwilami to już podejrzewam że jakieś chochliki mam w domu, które przekładają rzeczy z miejsca na miejsce, bo jak znajduję coś po miesiącu w miejscu gdzie wcześniej NA PEWNO SZUKAŁAM to mnie nosi 😛 Pozdrawiam

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

    Lubię to

  3. Nawet bez dzieci rzeczy giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Pół roku temu przepadła mi marynarka i nadal jej nie ma. A tak ją lubiłam… 😦 Ostatnio Segritta na swoim fanpage opisywała podobną historię poszukiwań 😀 Można się uśmiać z tej dziecięcej kreatywności 😉

    Lubię to

  4. Heh, u nas od szukania jestem ja 🙂 Bo dla mnie wszystko jest takie logiczne jeśli chodzi o wymyślanie miejsc, w których owe „zagubione” rzeczy mogą się znaleźć. Córka szuka niby tak samo jak ja w tym samym miejscu, ale ja poszukam dokładnie w tym samym miejscu co ona i znajdę. U nas w domu czarne dziury mają wszyscy prócz mnie. Po prostu nie mam percepcji widzenia czarnych dziur. Ułomność jakaś moja taka 😉

    Lubię to

  5. Nam też skarpety giną namiętnie, pojedyncze wrzucam do koszyka, a syn je zakłada do biegania po domu 😀 Przez to wciąż mi się wydaje, że tą druga gdzieś widziałam, właśnie wyprałam, powiesiłam, wrzuciłam do szafy.. Później śni mi się to po nocach 😀

    Lubię to

  6. Jakie to pocieszające, że nie tylko u mnie tak jest 😀 Ale tak poważnie, to za nic w świecie tego nie zrozumiem. Przecież niektóre rzeczy są w tak irracjonalnych miejscach, że tego nie da się wytłumaczyć 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s