Bigosu szukam, szczęścia szukam #bigosgate #święta

 

Opatrzność czuwa, teściowa uraczyła nas dzisiaj wigilijnym bigosem w opcji na wynos czyli w mojej ulubionej opcji. Przy dwójce dzieci łatwo jednak własne oko zostawić w umywalce a co dopiero pamiętać o jakiejś tam reklamówce z bigosem. Generalnie sama afera Bigos Gate by mnie tak nie poruszyła gdyby nie fakt, że konam na zatoki i tak się złożyło, że reklamówka z bigosem zawierała również moja apteczkę , która ratuje mi życie w ten cudowny przed-przedświąteczny weekend.

Po powrocie do domu uznaliśmy z moim lubym, że skoro w Tesco, Pepco i nawet w centrum stoi choinka to czas nagli i naszą również czas przynieść z piwnicy. Gdy jesteś już rodzicem słowa „ej chodźmy do piwnicy po ozdoby i ubierzmy choinkę” mogą być śmiało przetłumaczone na „ ej choć wykąpiemy, nakarmimy, uśpimy dzieci, ogarniemy mieszkanie, wyrzucimy śmieci, zjemy resztki po dzieciach i pójdziemy do piwnicy po resztki ozdób na choinkę i może jak ją przyniesiemy to będzie jeszcze przed północą i ją ubierzemy”. Tak tez zrobiliśmy, w wieczornym gwarze i kotle obowiązków oddelegowałam ślubnego do osiedlowego kontenera w celu pozbycia się zalegających śmieci, które zakryły podłogę w kuchni. W okolicach resztek doby mąż uznał, że co jak co ale o północy bigos smakuje najlepiej więc ruszył hyżo do kuchnia… niestety ku naszemu zdziwieniu reklamówka z darami od teściowej i moimi prochami zniknęła. Wniosek nasuwał się sam. To wina męża bo przecież nie moja. Wysłałam ślubnego do śmieci a on pokornie wystał swoje pod śmietnikiem i wrócił, bo jak wiadomo mężczyźni maja bardzo wyczulony węch i takie grzebanie w śmieciach to nie dla nich.

Jako, że głowa zaczęła przypominać o swoim istnieniu, ból życia zmusił mnie do wyjścia. Przywdziałam wełnianą czapkę, onuce, spodnie w gwiazdy od pidżamy, zimowy płaszcz i ruszyłam z natarciem na kontener. Jestem, stoję i patrzę, ludzie wyrzucają śmieci przed północą… wstydzą się pewnie, że taki syf mają w domu, no cóż ja też właśnie się zastanawiam jak tu zanurkować i widzę jak ten bezczelny sąsiad z bramy obok idzie sobie z milionem śmieci do mojego kontenera, który musze przeszukać, niech mi tylko spróbuje wrzucić swoje paskudne śmieci ja tu research robię. Zakasałam rękawy, przywdziałam lateksowe rękawiczki, przyświeciłam smartfonem i szukam. Jest jedna nie to nie nasza… jest reklamówka … widzę moje leki lekuszki kochane, widać również bułkę bigos i kawę od teściowej. Pan stoi obok i patrzy co robię a ja grzebię po czym wyciągam zawartość i dzwonie do męża informując jak to bohatersko znalazłam, i że on na pewno nie szukał tylko stał więc nie jest taki super jak ja. Pan obok patrzy i trzyma te śmieci nie wiem na co czeka może myśli, że ja tu recycling robię w czarnym kontenerze.

– Pomóc?

– Nie dziękuję, bigosu szukam

– dobranoc

– dobranoc

Po powrocie do domu wspólnie z mężem debatowaliśmy nad istotą jedzenia bułek ze śmietnika, stanęło na tym, że w sumie tak długo tam nie leżały i nawet nie śmierdzą, a bigos bez bułki to nie bigos więc można śmiało jeść.

Mniam.

Reklamy

Autor: matkahrabiny

Pracuję, bloguję i opiekuję sie dwiema hrabinami, dzięki którym każdy dzień jest wspaniałą przygodą. Wszystkie teksty zamieszczone na tej stronie są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione

3 myśli w temacie “Bigosu szukam, szczęścia szukam #bigosgate #święta”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s